przeglad wszystkiego po trochu.

6 11 2009

zbyt leniwy jestem, zeby dawac oddzielne, szczegolwe wpisy, wiec poleci jeden zbiorczy, podsumowujacy ostatnie miesiace.

zaczne od tego co najwiecej czyli gry:

gears of war 2 – niby to samo co 1, a jednak troche inaczej ;) wciaz wielki fun w kooperacji. podnosi apetyt na czesc 3.

9+/10

bioshock – jedna z najlepszych gier w jakie kiedykolwiek przyszlo mi grac.

10/10

fifa 09 – przekonalem sie, ze gry sportowe nie sa dla mnie (no moze oprocz wii sports ;))

bleh/10

mirrors edge – patent z ‘widzeniem’ wlasnego ciala powinien byc imo obecny w kazdym FPP. time trial’e jak dla mnie irytujace, story bardzo przyjemny.

8/10

burnout paradise – nie ma dla mnie zadnych innych arcade’owych scigalek.

9-/10

resident evil 5 – to co 4′ka tylko z kooperacja i wieksza iloscia qte. czyli swietna gra.

9/10

professor layton and the curious village – przyjemna gra w fajnej stylistyce, potrafi jednak zirytowac.

8+/10

the legend of the zelda:phantom hourglass – za prosta i ma irytujacy temple of the ocean’s king, do ktorego wracamy pare razy.

8-/10

obecnie pocinam sobie w pierwszego half-life’a i najnowsze mario&luigi. z kobitom eksterminujemy zombiaki w left4dead i konczymy zagadki z laytona.

uf. anime:

arasho no yoru ni – historyjka familijna, akurat na skacowana niedziele.

chii’s sweet home 2 – to samo co w pierwszej serii, czyli moar lulz&cuteness

flcl – waaaat?

memories – wszystkie trzy historie swietne + bardzo ladnie zanimowane toto.

millenium actress – nuda.

perfect blue – swietny thriller.

nodame cantabille:paris chapter – ot kolejna kontynuacja poprzedniego sezonu.

ouran high school host club – kolejne rozluzniajace school comedy, jedno z lepszych w gatunku.

ponyo on the cliff – miyazaki zdziecinnial troche, ale i tak jest fajnie.

steamboy – nic ciekawego.

obecnie nie ogladam nic, bo mi sie komputer zepsul:<

filmy.. z filmow nic konkretnie ciekawego nie widzialem. district 9 byl powiewem swiezosci w sci-fi i bardzo przyjemnie sie go ogladalo.

muzyka – przesluchalem sobie nowy kult (hurra!), plyta ok, ale bez zachwytow. kazik ma durne podejscie do piractwa niestety. teraz przesluchuje nowy hey (milosc! uwaga! ratunku! pomocy!) i po trzech kawalkach juz mam dosyc. o tym co wyprawia chylinska nie bede sie wypowiadal.

no to chyba tyle. pewnie pozapominalem o tym i tamtym, ale to niewazne. jak dobrze pojdzie to szykuje sie seria ciekawych artykulow – ale na razie ciiii..

 

 

 





[+/-]Gears of War

10 06 2009

+kooperacja i czysty fun z niej plynacy

+system gry i sterowanie

+postacie i humor

+klimat

+grafika

-bugi

-latwi (poza ostatnim na poziomie insane) i nieliczni bossowie

-design niektorych miejscowek

-niemoznosc przewijania niektorych sekwenkcji

-brak kilku slotow na sejwy

-brak wyjasnien w fabule, ktora i tak nie jest porywajaca (w koncu to shooter)





Pan S i kobieta – cz II.

27 05 2009

Wnętrze niesamowitego zewnętrznie sklepu okazało się jeszcze lepsze. Pełne eleganckiej, bordowo-czarnej kolorystki wystrojem przypominało nieco poczekalnię w luksusowym kinie. Jako, że Pan S w takim kinie, a co za tym idzie także jego poczekalni, nigdy nie był, to sklep zrobił na nim lekko przytłaczające wrażenie – on i jego wymięta koszula nijak tu nie pasowali. Przez krótką chwilę przeszła mu przez głowę myśl szybkiego odwrotu, jednak równie szybko wypędził ją ze swojego umysłu, gdyż konsekwentne zdecydowanie należało do jednej z niewielu jego naprawdę męskich cech. Pewnym krokiem ruszył w stronę lady, za którą stał starszy mężczyzna ubrany w tak zwanym elegancko-młodzieżowym stylu. Było w nim coś co nie pozwalało myśleć, że żyje już ponad trzydzieści lat, mimo że tak naprawdę jakiś czas temu jego wiek przekroczył lat czterdzieści. Pierwsze wrażenie jakie wywarł na Panu S było rozluźniające – widząc go uczucie jakie wywołało w nim wnętrze Kofeminy troszkę się oddaliło.

Pierwsze słowa tego człowieka lekko Pana S zaskoczyły, ale nie ma się co dziwić – bo kto by nie został zaskoczony gdyby w sklepie zamiast klasycznego ‘dzień dobry’ usłyszał ‘Dziwny ten czas, ta przyszłość.. nieprawdaż?’. Pan S zwyczajnie nie wiedział co odpowiedzieć. Niezrażony pracownik wydawał się być przyzwyczajony do takich sytuacji i następne jego słowa były już bardziej typowe ‘A więc przyszedł pan do nas by nabyć kobietę, tak? Ma pan szczęście, wczoraj dostaliśmy świeży towar promocyjny – myślę, ze będzie dla pana doskonały – tak, na początek jest zdecydowanie najlepszy.’. Pan S poczuł lekką ulgę połączoną jednak z nieprzyjemnym uczuciem, które nachodzi człowieka gdy oblewa jakiś ważny egzamin. ‘Skąd pan wnioskuje, że to mój pierwszy zakup tego typu? Jakbym był doświadczonym klientem to mógłbym poczuć się urażony!’ – wypalił z głosem pełnym nadziei na zwycięstwo w tej pseudowalce o honor. Niestety od początku był na pozycji przegranej. ‘To widać od razu.. Ale chyba nie ma sensu dyskutować. Pomogę szanownemu klientowi wybrać kobietę promocyjną. Wie pan o czym mówię?’. Zrezygnowany Pan S odparł – ‘Nie.’. ‘A więc, proszę szanownego klienta, kobieta promocyjna to towar, który może pan całkowicie za darmo zabrać do domu na okres testowy, który trwa cały jeden tydzień. I co lepsze proszę pana, jeżeli po owym tygodniu stwierdzi pan, że to nie to, to istnieje możliwość wzięcia innego modelu na kolejny tydzień – a to także całkowicie za darmo!’. Gdyby owe, zakrawające o telemarketowy bełkot, słowa wypływały z innych ust niż tego nietypowego pana sprzedawcy, to Pan S zapewne ledwo powstrzymywałby się od roześmiania się rozmówcy prosto w twarz. Teraz jednak zdumiony i jednocześnie zaciekawiony spytał ‘A haczyk?’. Sprzedawca odparł ‘Nie ma. No może poza tym, że każdy model można przetestować tylko raz. Po dokonanym wyborze zostawia nam naprowadzającego ślimaka i zabiera swoją kobietę promocyjną do domu. Po tygodniu ją pan zwraca. Kupuje pan tylko wtedy kiedy chce.’. ‘Brzmi nieźle. Więc co pan proponuje na początek?’ – odparł Pan S. ‘Zapraszam na zaplecze.’.

Zaplecze, nie jest miejscem w sklepie, do którego klient jest przyzwyczajony, to w Kofeminie było jednak inne niż wszystkie. Otóż wyglądało ono jeszcze lepiej niż główny sklep – jednak nie jest to dziwne jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to właśnie tam klienci dokonywali wyboru. Pomieszczenie to nie było duże. Zawierało trzy spore gabloty, a w nich trzy całkowicie różne kobiety, które stały nieruchomo, zupełnie jak mechaniczne lalki bez baterii. Pan S przyglądał się z zaciekawieniem, jednak jeden z modeli zdecydowanie bardziej przykuł jego uwagę. Zauważywszy to pracownik sklepu zaczął mówić – ‘Widzę, że jak większość nowicjuszy przygląda się pan właśnie jej. To dobry wybór na początek. Gwarantuję, że zapewni panu niesamowity tydzień.’. Pan S bardzo chciał jeszcze chwilę się wahać, jednak ów model mu na to nie pozwolił. ‘Biorę.’. ‘Doskonale!’ – ucieszył się sprzedawca. ‘W takim razie, proszę za mną, wypełnimy druczki, przekaże mi pan ślimaka i będzie pan mógł cieszyć się nową kobietą już w przeciągu 10min!’. ‘Doskonale. Niech mi pan jeszcze tylko powie jak się ten model nazywa?’. ‘Och, oczywiście – 906090, ale może pan na nią mówić Kasia’.

#comm: ziew. że też mnie tak nachodzi w takich godzinach! ostatni akapit jest do dupy.





Hamasaki Ayumi i (czesc) jej tworczosci

13 05 2009

#comm: jako ze avex skutecznie powoduje usuwanie teledyskow z yt, niestety bede musial posluzyc sie wrzutą.

pamietam bardzo dobrze jak zapoznalem sie z tworczoscia pani Hamasaki. pierwsza liceum, forum szkolne, ktos do watku z ‘pieknymi kobietami’ ;) wrzucil jej zdjecie. pozniej padlo pytanie kto to i dalej w prosty sposob sciagniete dwa kawalki – Evolution i still alone – do dzis zreszta zajmuja one miejsce wsrod moich ulubionych utworow – ba, Evolution siedzi na samym jej szczycie. w sumie to wlasnie od jej tworczosci zaczelo sie u mnie sluchanie jpop’u i jrock’u, co wiecej do dzis siedzi na szczycie listy najczesciej przesluchanych wykonawcow na moim lascie. z racji tego, ze ostatnio zaczalem na nowo przesluchiwac czesc jej dyskografii postanowilem skrobnac co nieco o wybranych utworach, a takze krotko o co poniektorych albumach.

Iamdyskografia jest spora. 11 albumow – pomijajac Nothing from Nothing, malo znany, wydany jeszcze nie przez avex album z 95 roku. daje nam to srednio jeden album na rok – niezly spust ;) poczatki kariery nie byly dla mnie zbytnio interesujace – smialo przyznaje, ze A Song for XX mnie kompletnie nie porwal, tak samo zreszta bylo z LOVEppears. Pamietam, ze Duty zwrocil lekko moja uwage, ale niestety nie powrocilem do niego gdyz nastepnym przesluchanym albumem okazal sie byc I am.., ktory do tej pory uznaje za najlepszy, nawet mimo tego, ze wtedy Ayumi miala jeszcze nierozwiniety, charakterystyczny skrzekliwy glos ;) wlasnie na tym krazku znajduja sie dwa wspomniane wyzej kawalki. zachecam do odsluchania:

Evolution

still alonemystory

dosyc rozne od siebie :) ale tez dosyc dobrze obrazuja sam album. jak sie podoba, to zapraszam do odsluchania calosci.  nastepne dwa albumy tj. Rainbow i Memorial Address jezeli dobrze pamietam to do tej pory nie wyladawaly na mojej playliscie, wiec na ich temat nie bede sie wypowiadal. moge natomiast napisac pare slow o serii nastepnych. Najpierw My Story, ktory zawiera jeden z moich ulubionych kawalkow tj. Catcher In The Light – krociutki, jednak ma cos w sobie. poza tym lubie jego tresciwy tekst, ktory jest chyba jedynym japonskojezycznym, ktory aktualnie znam na pamiec :) Poza tym znajdziemy tu fajne energetyczne utwory jak Humming 7/4 i Game - ten pierwszy ma jeden z fajniejszychteledyskow. Ogolnie rzadko do niego wracam, bo 3/4 jest dla mnie zbyt wolne i zbyt podobne niestety.

051215-mu-cddvdCatcher In The Light (kiepska jakosc)

Humming 7/4 (rozpikselowany teledysk ;))

(miss)Understood, mimo ze o wiele mniej ‘gitarowy’ okazal sie zdecydowanie lepszy niz My Story. Album jest spojny i bardzo dobrze odsluchuje sie go ‘na raz’. W porownaniu z poprzednimi jest chyba.. najbardziej pop’owy :) Znajduje sie na nim Heaven, ktory nie wiedziec czemu jest jednym z kawalkow, ktory mnie aktualnie wzrusza, a dodatkowo ma calkiem niezly teledysk. Poza nim nie wyszczegolniam zadnego innego, a raczej polecam przesluchac calosc, jezeli ktos jest zainteresowany.

HeavenSecretCDDVD

Przesluchajac kolejnej plyty tj. Secret mam zdecydowanie mieszane odczucia. W sporej czesci powrot do gitarowych brzmien, ale niestety w zbyt duzej ilosci kawalkow jest mdly i zbyt podobny. Sa natomiast na tej plycie dwa kawalki, ktore bardzo lubie – until that Day.. (mimo kiczowatego komputeryzowanego glosu) oraz kiss o’ kill. Niestety sa tez czyste fail’e takie jak Beautiful Fighters czy Blue Bird. Reszta bardzo srednia.

kiss o’ kill

until that Day..

guiltyCDDVDPrzedostatnim albumem jest Guilty, ktore jest niestety dosyc slabe. Zalatujace jrock’iem talkin’2 myslef i decision sa po prostu nijakie. Zaden kawalek nie zwraca uwagi, procz Mirror, ktory pozniej przerodzil sie w naprawde epicki singiel (nie zostal wydany w zaden inny sposob) jakim jest Mirrorcle World. I wlasnie jego polecam posluchac.

Mirrorcle World

Tego roku natomiast swiatlo dzienne ujrzala plyta Next Level, ktora jest.. praktycznie calkowicie odmienna. Na razie mam za soba tylko jedno odsluchanie, wiec zbyt duzo nie moge powiedziec, ale pogladowo – skret w strone disco, pozniej chwilowy nawrot na jrock i spokojna koncowka. Cokolwiek zaskakujace, na pewno niedlugo przeslucham jej jeszcze raz, ale raczej nie bede czesto do niej powracal.

Uff. Rozpisalem sie, pewnie straszliwie bedzie sie to czytac – wybaczcie :)





chrześcijańskie ciekawostki

5 04 2009

odnalezione w otchlaniach internetu. nie mam pewnosci jaka czesc z tego wszystkiego jest 100% prawda, aczkolwiek pare rzeczy potwierdzilo wiki (oczywiscie nie dla wszystkich jest to wiarygodne zrodlo). dlugie, ale imho warte przynajmniej rzucenia okiem.

I w. – Wynaleziono wodę “święconą”. Pojawiają się pierwsze metody jej
święcenia i wzmianki o jej używaniu do “wypędzania duchów”.
II w. – Święty Klemens z Aleksandrii spisuje swoje poglądy: “Każda kobieta
powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest
kobietą”.
178 r. – Rzymski filozof Celsus poświadcza fałszowanie i modyfikowanie
treści Ewangelii, które i tak, w jego opinii, dalej są pełne sprzeczności.
(“Przepisywali i przerabiali Pisma Święte z ich pierwotnej postaci i usunęli
wszystko, co pozwalało [rewizjonistom] na odparcie zarzutów”) [Alethes
logos/Orygenes]
II w. – Wyznawcy chrystianizmu zaczynają głosić nauki o wiecznym dziewictwie
Maryi. Wcześniej nikt o tym nie słyszał. Czytaj resztę wpisu »





post techniczny.

16 03 2009

przestawilem czesc postow z kategorii ‘pierdolenie’ na prywatne. i w przyszlosci raczej wogole ogranicze sie z ich pisaniem.

dla tych, ktorych niesamowicie nurtuje pytanie ‘dlaczego’ (ten caly tabun ludzi czytajacych mego bloga LOL) – otoz wypisywanie takich rzeczy prowadzi do bardzo zlych nawykow, ktore w gruncie rzeczy mnie samego denerwuja i stwierdzam, ze byloby czysta hipokryzja z mojej strony proceder ten kontynuowac.

niedlugo pewnie rzuce czyms konkretniejszym – mam nadzieje, ze x360 w koncu (jejku, to juz 3 miesiace) do mnie dotrze i jak tylko poprawie (miejmy nadzieje) egzamin, to wrzuce wrazenia z nowej zabawki :) tak wiec w oparach zoltej herbaty i przy dzwiekach unforgiven’a mowie ‘do nastepnej notki’.

#comm: ironia – wrzucam ten post do kategorii ‘pierdolenie’.





anime’owany przeglad

17 02 2009

przegląd dobra rzecz – lubie podsumowywać rzeczy w dwoch-trzech zdaniach.

mushi-shi

26 odcinków, każdy opowiadający różne historie. całość powiązana głównym bohaterem i żyjątkami o nazwie mushi. storytelling iście epicki. jedynym minusem tej serii jest to, że niestety się kończy.

chi’s sweet home

kawaii desu ne~.. ekhm. krótkie, szybkie, pozytywne. dla sporej ilości ludzi na pewno będzie zbyt dziecinne.

honey & clover

typowy slice of life + komedia, aczkolwiek tego pierwszego jest tu trochę więcej. przyjemne, wielowątkowe. jak ktoś lubi ten gatunek – zdecydowanie polecam.

cat soup

epicka polgodzinna abstrakcyjna jazda.

ichigo mashimaro

bardzo pocieszna seria. nie taka w 100% komedia (głównie chodzi mi o postać starszej siostry). jeśli nie zrażają Was te klimaty (małe dziewczynki w szkole) – śmiało atakujcie.

kakurenbo

pomijajac to, że 3d jest paskudne, to historyjka jest do niczego. trzymać się z daleka, tym co najwyżej można dzieci z podstawówki straszyć.

diary of tortov roddle

bardzo fajne, tylko zbyt krótkie!





Sorko!

16 02 2009

Twój pogrzeb to była szopka. bardzo smutna szopka. zasłużyłaś na o wiele, wiele lepszy.

Była wspaniałą nauczycielką i umarła. Jezus nas kocha!

tak w skrócie wyglądało półgodzinne przemówienie struga podczas mszy. to drugie zdanie stanowiło około 95% całości wypowiedzi. kurwa! nie mogłeś się powstrzymać, co? bo jak można było przepuścić taką okazję i nie wysławiać wspaniałości chrześcijaństwa. tak trudno zrozumieć, że to o Niej powinieneś był przez cały ten czas mówić? uczyła w twojej szkole! ale, nie nie ja sobie popaplam o tym o czym paplam w każdą jebaną niedzielę. zając pod koniec też nie lepszy. całe szczęscie, ze mówiłeś na tyle cicho, że na zewnątrz nie było cie słychać. żal mi was.

pomijając cały ten kwas, który się tamtej środy we mnie zebrał..

Sorko – dziękuję. dziękuję za te 3 lata podczas ktorych podjelas sie ogromnego wysiłku uczenia takiego osobnika jak ja. to było niesamowite doświadczenie – podczas tych trzech lat zyskałem chyba jedyną wiedzę z historii w życiu. myślałem, że to niemożliwe, ale Tobie się udało. jesteś Nauczycielką – prawdziwą, przez duże n i zasługujesz na ogromny szacunek. dlatego, to właśnie do Ciebie przychodzilismy z kwiatami na dzień nauczyciela czy z tortem 18stkowym, nawet mimo tego, ze juz nas nie uczylas. dlatego też, jeżeli bóg istnieje, i jakimś przypadkiem uda mi się spotkać Cię po drugiej stronie – wierz mi, że oddam Ci ogrmony pokłon. zasługujesz na niego jak mało kto.

spoczywaj w pokoju Sorko Sikoro.





przegląd filmowy

15 02 2009

‘tydzien walentynkowy’ obfitowal w pare seansow. szybkie podsumowanie:

taken

świetne kino akcji z kategorii ‘nie-az-tak-bardzo-naciaganych’. wciagajace, przyjemnie spedzone 1,5h. jedyny minus stanowi bardzo kiepskie zakonczenie.

le fabuleux destin d’Amélie Poulain

komedia romantyczna, która nie męczy faceta. czyli taka jaka powinna byc od zawsze. świetnie skonstruowana historia z bezblednie wykreowanymi postaciami.

rocknrolla

dobre, ale nie tak dobre jak poprzednie filmy ritch’iego (pomijając oczywiście imo fatalny revolver).

madagaskar 2

ziew. film animowany nie zanudzający dorosłego widza poproszę (dziekuję panie Miyazaki).

harold & kumar escape from guantanamo bay

głupie komedie mają być też śmieszne, a nie tylko głupie. obejrzyjcie trailer – wystarczy – w tym filmie nic wiecej nie bedzie.

revolutionary road

świetna gra aktorska. sama w sobie historia to typowy ’slice of life’, w sumie dosyc ciezki i z tego powodu nie kazdemu podejdzie.

seven pounds

fajna historia, ale gdzieś od połowy straszliwie przewidywalna.





14 02 2009

- wstawanie o czwartej

- chodzenie spac o czwartej

- doslowne przepierdalanie czasu

- FFFFFFFF

- pizza

- ‘ojej, zasnęłam’

- we are going to die :(

- sznur

- ‘co Kochanie?’

- dostawanie w dupę w kregle

- łojenie dupy w tenisa

- piraci

- ‘zabije cie’

:)