#comm: jako ze avex skutecznie powoduje usuwanie teledyskow z yt, niestety bede musial posluzyc sie wrzutą.
pamietam bardzo dobrze jak zapoznalem sie z tworczoscia pani Hamasaki. pierwsza liceum, forum szkolne, ktos do watku z ‘pieknymi kobietami’ ;) wrzucil jej zdjecie. pozniej padlo pytanie kto to i dalej w prosty sposob sciagniete dwa kawalki – Evolution i still alone – do dzis zreszta zajmuja one miejsce wsrod moich ulubionych utworow – ba, Evolution siedzi na samym jej szczycie. w sumie to wlasnie od jej tworczosci zaczelo sie u mnie sluchanie jpop’u i jrock’u, co wiecej do dzis siedzi na szczycie listy najczesciej przesluchanych wykonawcow na moim lascie. z racji tego, ze ostatnio zaczalem na nowo przesluchiwac czesc jej dyskografii postanowilem skrobnac co nieco o wybranych utworach, a takze krotko o co poniektorych albumach.
dyskografia jest spora. 11 albumow – pomijajac Nothing from Nothing, malo znany, wydany jeszcze nie przez avex album z 95 roku. daje nam to srednio jeden album na rok – niezly spust ;) poczatki kariery nie byly dla mnie zbytnio interesujace – smialo przyznaje, ze A Song for XX mnie kompletnie nie porwal, tak samo zreszta bylo z LOVEppears. Pamietam, ze Duty zwrocil lekko moja uwage, ale niestety nie powrocilem do niego gdyz nastepnym przesluchanym albumem okazal sie byc I am.., ktory do tej pory uznaje za najlepszy, nawet mimo tego, ze wtedy Ayumi miala jeszcze nierozwiniety, charakterystyczny skrzekliwy glos ;) wlasnie na tym krazku znajduja sie dwa wspomniane wyzej kawalki. zachecam do odsluchania:
dosyc rozne od siebie :) ale tez dosyc dobrze obrazuja sam album. jak sie podoba, to zapraszam do odsluchania calosci. nastepne dwa albumy tj. Rainbow i Memorial Address jezeli dobrze pamietam to do tej pory nie wyladawaly na mojej playliscie, wiec na ich temat nie bede sie wypowiadal. moge natomiast napisac pare slow o serii nastepnych. Najpierw My Story, ktory zawiera jeden z moich ulubionych kawalkow tj. Catcher In The Light – krociutki, jednak ma cos w sobie. poza tym lubie jego tresciwy tekst, ktory jest chyba jedynym japonskojezycznym, ktory aktualnie znam na pamiec :) Poza tym znajdziemy tu fajne energetyczne utwory jak Humming 7/4 i Game - ten pierwszy ma jeden z fajniejszychteledyskow. Ogolnie rzadko do niego wracam, bo 3/4 jest dla mnie zbyt wolne i zbyt podobne niestety.
Catcher In The Light (kiepska jakosc)
Humming 7/4 (rozpikselowany teledysk ;))
(miss)Understood, mimo ze o wiele mniej ‘gitarowy’ okazal sie zdecydowanie lepszy niz My Story. Album jest spojny i bardzo dobrze odsluchuje sie go ‘na raz’. W porownaniu z poprzednimi jest chyba.. najbardziej pop’owy :) Znajduje sie na nim Heaven, ktory nie wiedziec czemu jest jednym z kawalkow, ktory mnie aktualnie wzrusza, a dodatkowo ma calkiem niezly teledysk. Poza nim nie wyszczegolniam zadnego innego, a raczej polecam przesluchac calosc, jezeli ktos jest zainteresowany.
Przesluchajac kolejnej plyty tj. Secret mam zdecydowanie mieszane odczucia. W sporej czesci powrot do gitarowych brzmien, ale niestety w zbyt duzej ilosci kawalkow jest mdly i zbyt podobny. Sa natomiast na tej plycie dwa kawalki, ktore bardzo lubie – until that Day.. (mimo kiczowatego komputeryzowanego glosu) oraz kiss o’ kill. Niestety sa tez czyste fail’e takie jak Beautiful Fighters czy Blue Bird. Reszta bardzo srednia.
Przedostatnim albumem jest Guilty, ktore jest niestety dosyc slabe. Zalatujace jrock’iem talkin’2 myslef i decision sa po prostu nijakie. Zaden kawalek nie zwraca uwagi, procz Mirror, ktory pozniej przerodzil sie w naprawde epicki singiel (nie zostal wydany w zaden inny sposob) jakim jest Mirrorcle World. I wlasnie jego polecam posluchac.
Tego roku natomiast swiatlo dzienne ujrzala plyta Next Level, ktora jest.. praktycznie calkowicie odmienna. Na razie mam za soba tylko jedno odsluchanie, wiec zbyt duzo nie moge powiedziec, ale pogladowo – skret w strone disco, pozniej chwilowy nawrot na jrock i spokojna koncowka. Cokolwiek zaskakujace, na pewno niedlugo przeslucham jej jeszcze raz, ale raczej nie bede czesto do niej powracal.
Uff. Rozpisalem sie, pewnie straszliwie bedzie sie to czytac – wybaczcie :)


Pan Krytyk Muzyki :}
czlowiek wyraza swoje zdanie, to od razu go od krytykow wyzywaja ;)
Widzę, że masz o Ayumi podobne zdanie, co i ja. Niektóre jej utwory są naprawdę dobre, ale niektóre takie właśnie nijakie. Moim faworytem jest zdecydowanie “my name’s WOMEN” oraz “Heaven” i “Real Me”, ale podoba mi się też wiele innych jej piosenek. Choć nie jest to moja ulubiona japońska piosenkarka, to czasem chętnie słucham jej utworków, nawet tych trochę słabszych. Pozdrawiam ^^
Alex