Pan S i kobieta – cz II.

27 05 2009

Wnętrze niesamowitego zewnętrznie sklepu okazało się jeszcze lepsze. Pełne eleganckiej, bordowo-czarnej kolorystki wystrojem przypominało nieco poczekalnię w luksusowym kinie. Jako, że Pan S w takim kinie, a co za tym idzie także jego poczekalni, nigdy nie był, to sklep zrobił na nim lekko przytłaczające wrażenie – on i jego wymięta koszula nijak tu nie pasowali. Przez krótką chwilę przeszła mu przez głowę myśl szybkiego odwrotu, jednak równie szybko wypędził ją ze swojego umysłu, gdyż konsekwentne zdecydowanie należało do jednej z niewielu jego naprawdę męskich cech. Pewnym krokiem ruszył w stronę lady, za którą stał starszy mężczyzna ubrany w tak zwanym elegancko-młodzieżowym stylu. Było w nim coś co nie pozwalało myśleć, że żyje już ponad trzydzieści lat, mimo że tak naprawdę jakiś czas temu jego wiek przekroczył lat czterdzieści. Pierwsze wrażenie jakie wywarł na Panu S było rozluźniające – widząc go uczucie jakie wywołało w nim wnętrze Kofeminy troszkę się oddaliło.

Pierwsze słowa tego człowieka lekko Pana S zaskoczyły, ale nie ma się co dziwić – bo kto by nie został zaskoczony gdyby w sklepie zamiast klasycznego ‘dzień dobry’ usłyszał ‘Dziwny ten czas, ta przyszłość.. nieprawdaż?’. Pan S zwyczajnie nie wiedział co odpowiedzieć. Niezrażony pracownik wydawał się być przyzwyczajony do takich sytuacji i następne jego słowa były już bardziej typowe ‘A więc przyszedł pan do nas by nabyć kobietę, tak? Ma pan szczęście, wczoraj dostaliśmy świeży towar promocyjny – myślę, ze będzie dla pana doskonały – tak, na początek jest zdecydowanie najlepszy.’. Pan S poczuł lekką ulgę połączoną jednak z nieprzyjemnym uczuciem, które nachodzi człowieka gdy oblewa jakiś ważny egzamin. ‘Skąd pan wnioskuje, że to mój pierwszy zakup tego typu? Jakbym był doświadczonym klientem to mógłbym poczuć się urażony!’ – wypalił z głosem pełnym nadziei na zwycięstwo w tej pseudowalce o honor. Niestety od początku był na pozycji przegranej. ‘To widać od razu.. Ale chyba nie ma sensu dyskutować. Pomogę szanownemu klientowi wybrać kobietę promocyjną. Wie pan o czym mówię?’. Zrezygnowany Pan S odparł – ‘Nie.’. ‘A więc, proszę szanownego klienta, kobieta promocyjna to towar, który może pan całkowicie za darmo zabrać do domu na okres testowy, który trwa cały jeden tydzień. I co lepsze proszę pana, jeżeli po owym tygodniu stwierdzi pan, że to nie to, to istnieje możliwość wzięcia innego modelu na kolejny tydzień – a to także całkowicie za darmo!’. Gdyby owe, zakrawające o telemarketowy bełkot, słowa wypływały z innych ust niż tego nietypowego pana sprzedawcy, to Pan S zapewne ledwo powstrzymywałby się od roześmiania się rozmówcy prosto w twarz. Teraz jednak zdumiony i jednocześnie zaciekawiony spytał ‘A haczyk?’. Sprzedawca odparł ‘Nie ma. No może poza tym, że każdy model można przetestować tylko raz. Po dokonanym wyborze zostawia nam naprowadzającego ślimaka i zabiera swoją kobietę promocyjną do domu. Po tygodniu ją pan zwraca. Kupuje pan tylko wtedy kiedy chce.’. ‘Brzmi nieźle. Więc co pan proponuje na początek?’ – odparł Pan S. ‘Zapraszam na zaplecze.’.

Zaplecze, nie jest miejscem w sklepie, do którego klient jest przyzwyczajony, to w Kofeminie było jednak inne niż wszystkie. Otóż wyglądało ono jeszcze lepiej niż główny sklep – jednak nie jest to dziwne jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to właśnie tam klienci dokonywali wyboru. Pomieszczenie to nie było duże. Zawierało trzy spore gabloty, a w nich trzy całkowicie różne kobiety, które stały nieruchomo, zupełnie jak mechaniczne lalki bez baterii. Pan S przyglądał się z zaciekawieniem, jednak jeden z modeli zdecydowanie bardziej przykuł jego uwagę. Zauważywszy to pracownik sklepu zaczął mówić – ‘Widzę, że jak większość nowicjuszy przygląda się pan właśnie jej. To dobry wybór na początek. Gwarantuję, że zapewni panu niesamowity tydzień.’. Pan S bardzo chciał jeszcze chwilę się wahać, jednak ów model mu na to nie pozwolił. ‘Biorę.’. ‘Doskonale!’ – ucieszył się sprzedawca. ‘W takim razie, proszę za mną, wypełnimy druczki, przekaże mi pan ślimaka i będzie pan mógł cieszyć się nową kobietą już w przeciągu 10min!’. ‘Doskonale. Niech mi pan jeszcze tylko powie jak się ten model nazywa?’. ‘Och, oczywiście – 906090, ale może pan na nią mówić Kasia’.

#comm: ziew. że też mnie tak nachodzi w takich godzinach! ostatni akapit jest do dupy.


Działania

Informacja

Jedna odpowiedź

27 05 2009
likamari

jesli chodzi o sam styl pisania to chyba troche gorzej sie czyta niz poprzednia czesc;>(co nie znaczy ze zle)
ale sama historia nadal przykuwa bardzo moja uwage i czekam na kontunuuacje:)

Dodaj komentarz